Bankructwa kolejnych linii lotniczych są nieuniknione? Michał Kaczmarzyk, prezes Buzz z grupy Ryanair jest przekonany, że taki czarny scenariusz jest realny jeszcze w bieżącym roku, jeżeli konflikt na Bliskim Wschodzie potrwa jeszcze co najmniej dwa miesiące.
Rosnące ceny paliwa i sama jego dostępność to aktualnie dla przewoźników największe wyzwanie, żeby przetrwać.
– Ten konflikt musi się skończyć przed szczytem sezonu. Jeżeli nie skończy się przed szczytem sezonu, to sezon jest stracony dla tych linii, które nie mają zabezpieczeń. Czyli wtedy w jedynym momencie, w którym zarabiają, nie zarobią. W zimie nie zarobią, bo nikt w zimie nie zarabia – podkreślił Kaczmarzyk na spotkaniu z dziennikarzami w warszawskim biurze Buzz.
AirBaltic nad przepaścią?Według niego pod koniec bieżącego roku, a najpóźniej na początku przyszłego roku, rozpoczną się bankructwa. Który przewoźnik podzieli los
Air Albania,
Braathens International,
Play Airlines,
SmartLynx Airlines czy dużo wcześniej
Flyr?
– Air Baltic to można powiedzieć, że to jest kandydat. Oni już formalnie wystąpili o pomoc publiczną i już wzięli jakieś pieniądze od rządu. 30 mln euro z terminem spłaty do sierpnia – przypomniał Kaczmarzyk.
Jego zdaniem do sierpnia rynek się nie odbije na tyle mocno, żeby przewoźnik z Łotwy zyskał jakąś płynność finansową, pozwalającą na spłatę pożyczek. – W przyszłym roku też mają jakąś gigantyczną obligację do spłaty. W związku z tym to absolutnie jest kandydat do tego, że on z rynku zejdzie – prognozuje Kaczmarzyk.
– Niezależnie od tego czy zejdzie lub nie, to pamiętamy jak jeszcze dwa lata temu wszyscy mówili, że AirBaltic ma dobry model biznesowy z jednolitą flotą i zachwycali się jak kupowali airbusy A220. Tymczasem przyszedł pierwszy kryzys, który potrwał dwa miesiące, nie rok i nagle okazuje się, że nie mają płynności. Taki jest niestety biznes lotniczy. Jak nie masz odpowiedniej poduszki finansowej, nie masz odłożonych tych pieniędzy, jak nie siedzisz na kilku miliardach, to byle zawirowania potrafią cię nagle wyssać z tych wszystkich dostępnych środków – wyjaśniał Kaczmarzyk.
Karty, paliwo i klientSzef Buzz zwrócił jeszcze uwagę o istotnej roli, jaką odgrywają operatorzy kart płatniczych, takich jak Mastercard czy Visa. – Linie lotnicze są kompletnie od nich uzależnione. Wszystkie transakcje idą przez nich, bo każdy kupuje bilet, płacąc kartą kredytową. Ten "karciarz" decyduje, kiedy on te pieniądze da przewoźnikowi. Jeżeli ma po drugiej stronie linie lotnicze, które są stabilne, to tuż po transakcji pieniądze są na koncie. Jeżeli ma po drugiej stronie przewoźnika, któremu grozi bankructwo, albo który może mieć problemy z płynnością, to on trzyma pieniądze bardzo często do momentu, w którym się odbył lot. Dopiero wtedy je odblokuje – tłumaczył Kaczmarzyk.
– To jest naprawdę skomplikowany biznes. Po pierwsze mamy paliwo, nad którego ceną i dostępnością przewoźnicy nie mają żadnej kontroli. Chyba, że wcześniej się zabezpieczą. Po drugie mamy karty kredytowe, nad którymi linie lotnicze nie mają kontroli w momencie, kiedy zaczynają mieć problemy finansowe. I wreszcie po trzecie mamy klienta, miliony klientów, którymi rządzą emocje, tak jak teraz widać, gdy na rynku jest mniej stabilnie – podsumował wątek szef Buzz.